Strona główna

*** Rozdział dziewięćdziesiąty czwarty ***



- Michała nie ma. - speszył się Kamil, otworzywszy drzwi Kiimi. Dziewczyna go zresztą onieśmielała odkąd ją pierwszy raz zobaczył, ale teraz był w dodatku w ubraniu typowo domowym, objawiającym się rozciągniętym t-shirtem i, przede wszystkim, brakiem spodni.

- Nic nie szkodzi. - odpowiedziała niby obojętnie Kiimi, która miała właśnie nadzieję, że Michała nie zastanie.

- Może coś przekażę? - odważył się jeszcze spytać Kamil, który pomimo całego miłego zaskoczenia, miał tylko ochotę zamknąć już drzwi.

- Nie, dzięki, nic ważnego. - Kiimi obdarzyła chłopaka możliwie najbardziej promiennym uśmiechem i odeszła, ale natychmiast zaczęła sobie wyrzucać: "Trzeba było i tak wejść! Niby poczekać albo coś... Ale to się jeszcze nadrobi." - postanowiła i humor jej się znacznie poprawił.

2004-05-16, 16:08:42, Pat :P
skomentuj (5)

taka-sobie-powiastkablog - archiwum: *** Rozdział dziewięćdziesiąty czwarty ***