Strona główna

*** Rozdział dziewięćdziesiąty drugi ***



Pomimo że Pat starała się być całkiem opanowana i zimna ("Serduszko na rzemyku! No cóż, przynajmniej nie tylko ja chciałam kombinować na dwa fronty..."), to nogi się pod nią ugięły na widok Pavla w czarnym sweterku. Za małym sweterku. Tego, że w porę pozbyła się z rąk swetra białego, była na szczęście prawie pewna.

- O... – zaniemówił Pavel – Ewa nie poszła, to nie myślałem, że ktoś tu jest...

- Przepraszam, ja już wychodzę... Ale Ewa mi pozwoliła. – wyjaśniła szybko Pat, a trzymane w ręku klucze wręczyła Pavlowi – Hm, ale skoro nie była tu, to skąd masz to?

- A, to Sary sweter. Sary? Jakoś tak... Ewa mi dała. – uśmiechnął się zakłopotany Pavel, po czym bezceremonialnie ściągnął tę część garderoby przez głowę – Poproszę. – wyciągnął rękę w kierunku własnego białego swetra, podniesionego przez Pat.

Dziewczyna była przekonana, że gdyby nie wyczuwalne cały czas w kieszeni serduszko, nie ominęłaby tak łatwo spojrzenia Pavla spod zmierzwionych włosów. I nie wyszłaby tak szybko, wręczywszy tylko sweter.

2004-05-06, 22:12:18, Pat :P
skomentuj (11)

taka-sobie-powiastkablog - archiwum: *** Rozdział dziewięćdziesiąty drugi ***