Strona główna

*** Rozdział dziewięćdziesiąty ósmy ***



- Ja do niej nie pójdę, ona mi krzywdę zrobi. - stwierdził kategorycznie Luis.

- Zawsze miałeś takie podejście, zdaje mi się. I nie stało na przeszkodzie. - zauważył Pedro.

- Musi być mocniejsze, wcześniej się nie przyznawał. - wtrąciła Sarra.

- Bardzo śmieszne. - obruszył się Luis i otworzył drzwi wyjściowe, po czym zamknął je z powrotem i zastanowił się. - I co ja jej powiem? Spytam, czy się wyspała? Toć ona spała, przy mnie. Nie pójdę.

- Jak już tak wokół tych drzwi orbitujesz, to chociaż byś otworzył. - zasugerował Pedro na dźwięk dzwonka.

- Hej, przyszłam spytać, czy się wyspałeś. - przywitała się Mart uśmiechając się kpiąco.

2004-05-24, 23:06:44, Pat :P
skomentuj (16)

taka-sobie-powiastkablog - archiwum: *** Rozdział dziewięćdziesiąty ósmy ***