| Strona główna |
*** Rozdział sto czwarty ***- Nic im się ta gra nie klei, przez Ikera zdaje się, taki rozkojarzony... Nawet nie ma na co popatrzeć. - Carmen zwróciła się do Kefi, która przysiadła się przed chwilą - A ty nie miałaś być u Włochów na treningu? - Miałam, miałam... Ty też chyba miałaś. - zastanowiła się Kefi - Miałam być i byłam, tylko przyszłam, żeby ci powiedzieć, że nie przychodzę na dwudziestą, tylko na osiemnastą... Myślę, że ci to nie robi różnicy? - Nie? Ale w sumie nie ma sprawy, i ja przyjdę wcześniej. - Carmen wyglądała na zadowoloną. - A na co przyjdziesz tak w ogóle? - zapytała Kefi niby nieuważnie. - Umówiłam się. - wyjaśniła Carmen oględnie. - No wcale się nie domyślałam... - westchnęła zniecierpliwiona Kefi, ale poddała się, wiedząc, że przynajmniej na razie nie dowie się więcej. 2004-07-05, 19:50:13, Pat :P skomentuj (3)
|
taka-sobie-powiastkablog - archiwum: *** Rozdział sto czwarty *** |