Strona główna

*** Rozdział sto ósmy ***



- I ten twój Robert niech by robił za jakiś czarny charakter, przestępcę czy co. - Daniel skończył relacjonować Helenie zwięzły plan.

- Że co proszę?

- Musi.

- Po co? - spytała celnie dziewczyna.

- Bo my chcemy dwóm kopaczom odbić... A zresztą to tajemnica. - wyjaśnił z godnością Daniel.

- Ja dobrze rozumiem, że sędzia ma robić za przestępcę, bo ty sobie ubzdurałeś jakiś plan znowu?

- Przecież będzie udawał tylko.

- Że z wami coś nie tak, to już dawno wiedziałam. - stwierdziła mimochodem Helena.

- Jakimi wami? - zainteresował się Daniel.

- Nie powiesz mi, że Roar z tym nie ma nic wspólnego.

- Nie. To znaczy tak, ale planu nie zna...

- Skąd ja to wiedziałam. - westchnęła dziewczyna.

- To jak, pomożesz?

- Chyba śnisz. Zresztą jak masz do niego sprawę, to ja nie jestem biuro pośrednictwa.

- Ale on mnie co najwyżej wyśmieje.

- I myślisz, że nie będzie miał racji? Powodzenia.

2004-07-22, 23:08:59, Pat :P
skomentuj (9)

taka-sobie-powiastkablog - archiwum: *** Rozdział sto ósmy ***