| Strona główna |
*** Rozdział sto pierwszy ***- Co ona kombinuje? - Daniel szturchnął Roara i spojrzał podejrzliwie w stronę Flawii. Dziewczyna usiłowała dowiedzieć się czegoś od Antonia, siedzącego już na "widowni", ale nadal trzymającego opatrunek. Z tego co dotarło to chłopaków, siedzących kawałek dalej, wynikało, że chodzi o innych niegrających na mundialu piłkarzy. I czy z innych krajów też przyjechali, konkretnie polscy kopacze, konkretnie jeden polski kopacz. W dodatku otrzymała odpowiedź raczej twierdzącą, jeśli nie liczyć tego, że Antonio słuchał piąte przez dziesiąte i posyłał rozmarzone spojrzenia odwróconej akurat w drugą stronę Basi. - Karwan? - zainteresował się David. - Chyba nie znam. Roar machnął ręką z miną eksperta od piłki nożnej i ruchem głowy wskazał Basię, już odwróconą przodem i odwzajemniającą uśmiech Antonia. - Chyba mam plan... - Daniel w lot rozumiał przekaz. - Rozbić sobie łeb o bramkę? - spytał zrezygnowany Roar. - Chyba... Nie, niekoniecznie. - zastanowił się Daniel. - A jakiś w ogóle masz? - Każdy plan wymaga trochę improwizacji - poinformował Daniel z miną Sherlocka Holmesa - Albo i więcej. 2004-06-05, 20:30:31, Pat :P skomentuj (13)
|
taka-sobie-powiastkablog - archiwum: *** Rozdział sto pierwszy *** |