| Strona główna |
*** Rozdział sto piętnasty ***- Cham, pajac, idiota!! - Pat szła pustym, jak myślała, korytarzem i dawała upust swoim uczuciom. - Kto, jeśli mogę spytać? - odezwał się niepewnie, ale z sympatyczną kpiną, zaszyty w wielkim fotelu Pavel. - Ty! - wypaliła Pat i poszła dalej, obiecując sobie następnym razem lepiej się rozejrzeć. Po czym odwróciła się, zaskoczony Pavel wstał i nadal patrzył w jej kierunku - Dobra, nie ty. Przynajmniej nie teraz. - Chyba i wiem kto... Pati, ten wisiorek naprawdę był dla ciebie - odważył się nagle Pavel - Z loterii z wesołego miasteczka, a dziś wygrałem nalepki z pokemonami. - poinformował i zaprezentował dowód rzeczowy. Pat parsknęła śmiechem. - Może potrzebujesz silnego męskiego ramienia? - zaproponował też uśmiechnięty Pavel. - A po co? - dziewczyna spojrzała podejrzliwie. - Tak platonicznie rzecz jasna... Wypłakać się albo coś. - Ostatnie na co mam ochotę to płakać, mogę pobić na przykład. - poinformowała Pat z miną niewiniątka. - Zaryzykuję. - Skoro tak... - wtuliła się tak mocno, obejmując go w pasie, że słyszała bicie serca - To też tak platonicznie tylko? - zapytała przewrotnie, podnosząc głowę zaskoczona, kiedy poczuła, że dotyka jej włosów. I nie czekając na odpowiedź, patrząc mu cały czas w oczy, pocałowała mocno w usta. 2004-11-26, 00:55:59, Pat :P skomentuj (8)
|
taka-sobie-powiastkablog - archiwum: *** Rozdział sto piętnasty *** |