Strona główna

*** Rozdział sto trzynasty ***



- Żebym miał za co, to bym ci tę watę cukrową kupił. Na dzień dziecka, dziś jest. - Michał był coraz bardziej zdenerwowany pomijaniem przez Kiimi.

- A dzięki - nie zraził się niczym młodszy brat - Sam sobie mogę kupić.

- Znaczy, że miałeś i na samochodzik? - wydedukował Michał.

- Miałem. - wyszczerzył się zadowolony Kamil.

- Argh... - warknął Michał i spytał słodko - Dla Kiimi żałowałeś?

- To już Kiimi trzeba zapytać, czy miała coś przeciwko, żeby jeździć ze mną. - odparł Kamil z miną "co najmniej pięć do zera dla mnie" - A Kiimi przy strzelnicy jest tak w ogóle... Na to też mi wystarczyło.

2004-09-20, 16:47:13, Pat :P
skomentuj (10)

taka-sobie-powiastkablog - archiwum: *** Rozdział sto trzynasty ***